Cały wywód Panów Zychowicza i Szewko rozpada się przy pierwszej próbie konsekwentnego zastosowania zasad, na które się powołują. Jeśli bowiem uznają wolność słowa za wartość fundamentalną, muszą zaakceptować również prawo do ostrej, publicznej krytyki – także wtedy, gdy dotyczy ona osób lub treści, które sami chcą chronić. Tymczasem w ich ujęciu wolność słowa działa tylko w jedną stronę: broni wypowiedzi Romanowskiego, ale przestaje obowiązywać w chwili, gdy pojawia się polemika. To nie jest obrona zasady, lecz jej selektywne stosowanie.
Wolność słowa nie oznacza strukturalnej obojętności wobec manipulacji. Równość polityczna nie oznacza rezygnacji z mechanizmów stabilizujących. Każdy system ustrojowy ma prawo do mechanizmów samoobrony, jeżeli jego podstawowa struktura ulega deformacji.
Skopiuj adres i wklej go w swoim WordPressie, aby osadzić
Skopiuj i wklej kod na swoją witrynę, aby osadzić element