Kto pilnuje Konstytucji?

Jak demokracje wybierają sędziów trybunałów konstytucyjnych – i dlaczego jeden model działa najlepiej

W demokracji konstytucja nie broni się sama. Nawet najlepiej napisany akt prawny traci znaczenie, jeśli nie istnieje realny mechanizm, który może powstrzymać władzę ustawodawczą i wykonawczą przed jej naruszaniem. Tym mechanizmem jest kontrola konstytucyjności prawa – sprawowana albo przez wyspecjalizowany trybunał konstytucyjny, albo przez najwyższy sąd państwa. Kluczowe pytanie nie brzmi więc, czy taka kontrola istnieje, lecz jak wybierani są ci, którzy ją sprawują.

Dwa modele kontroli konstytucyjności

W państwach demokratycznych wykształciły się dwa główne modele.

Pierwszy, dominujący w Europie kontynentalnej, opiera się na odrębnym trybunale konstytucyjnym. Funkcjonuje on m.in. w Niemczech, Hiszpanii, Włoszech czy Polsce. Drugi, charakterystyczny dla krajów anglosaskich, polega na tym, że kontrolę konstytucyjności wykonuje najwyższy sąd, jak w USA, Kanadzie czy Australii.

Różnice instytucjonalne są istotne, ale wspólny problem pozostaje ten sam: jak powołać sędziów w sposób, który zapewni im niezależność od bieżącej polityki.

Dlaczego sposób powołania ma znaczenie

Trybunał konstytucyjny jest organem szczególnym. Nie rozstrzyga sporów między obywatelami, lecz ocenia decyzje większości politycznej. Z definicji musi być więc zdolny powiedzieć „nie” parlamentowi i rządowi — nawet wtedy, gdy te cieszą się silnym mandatem wyborczym.

Jeżeli sędziowie są powoływani przez jeden organ i zwykłą większością, trybunał staje się podatny na przejęcie przez chwilową większość parlamentarną. W takim układzie kontrola konstytucyjna przestaje być realnym hamulcem władzy, a konstytucja zostaje sprowadzona do deklaracji politycznej.

Europejski standard: rozproszenie i superwiększości

W dojrzałych demokracjach europejskich dominuje zasada rozproszenia kompetencji nominacyjnych oraz kwalifikowanych większości.

Najczęściej wskazywanym wzorcem jest model niemiecki. Sędziowie Federalnego Trybunału Konstytucyjnego są wybierani przez dwie izby parlamentu, a do ich powołania wymagana jest większość dwóch trzecich głosów. Oznacza to, że żadna partia rządząca nie jest w stanie obsadzić trybunału samodzielnie — konieczne jest porozumienie z opozycją.

Podobną logikę stosują Włochy i Hiszpania, gdzie w proces nominacji zaangażowane są różne organy państwa: parlament, prezydent, a nawet najwyższe sądy. Celem nie jest eliminacja polityki, lecz uniemożliwienie jej monopolizacji.

Który model działa najlepiej?

Jeżeli za kryterium uznać odporność na przejęcie polityczne, stabilność i zaufanie publiczne, najlepiej wypada model niemiecki: podzielone kompetencje, kwalifikowane większości oraz długie, nieodnawialne kadencje.

Nie jest to model najszybszy ani najbardziej efektowny medialnie. Jest jednak najtrudniejszy do nadużycia — a to w demokracji konstytucyjnej wartość fundamentalna.

Wniosek

Kontrola konstytucyjności nie polega wyłącznie na istnieniu trybunału czy sądu. Jej realna siła zależy od procedury powoływania sędziów. Tam, gdzie mechanizm ten wymusza kompromis i rozprasza władzę, konstytucja pozostaje żywym dokumentem. Tam, gdzie wystarczy zwykła większość, staje się zakładnikiem politycznego cyklu wyborczego.

Demokracja nie wymaga, by sędziowie byli „apolityczni”. Wymaga, by nie byli niczyi.